Projekt-bez-tytuu-2.jpg - 101,04 kB

 

Magda

Kiedy zastanawiałam się, jak przelać moje myśli na papier, z pomocą przyszło mi wspomnienie mojego domu rodzinnego i odkrycie jak bardzo to ,,domowe’’ doświadczenie jest mi pomocne w odnalezieniu się w ,,nowej’’ rzeczywistości wspólnotowej. Moja babcia i dziadek mają dziesięcioro dzieci i w związku z tym również pokaźną liczbę młodszych i starszych wnuczek i wnuków. Często spotykamy się, by wspólnie świętować różne uroczystości, ale też i bez szczególnych okazji. Podczas takich spotkań, to starsze wnuki zajmowały się młodszymi, a rodzice mieli chwilę wytchnienia. Często rozgrywaliśmy mecze piłki nożnej, siatkówki, w których dzieci i dorośli próbowali swoich sił. Wiadomości o kolejnej cioci w stanie błogosławionym i nowonarodzonych maleństwach stawały się powszechną radością, a wieści te obiegały całą rodzinę lotem błyskawicy.

Dlatego też coraz liczniejsza obecność rodzin w naszej wspólnocie i możliwość służby tym rodzinom i dzieciom, ale też wzajemnego ubogacania się jest dla mnie czymś naturalnym i niejako przedłużeniem domu. Odczuwam też pragnienie poznawania tych rodzin, wychodzenia do nich z pomocą i dobrym słowem. Chociaż sama jestem w innej sytuacji, mocno wierzę, że Bóg również mnie obdarzy kiedyś łaską posiadania własnej rodziny.

Opieka nad dziećmi podczas wspólnotowych rekolekcji czy spotkań diakoni rodzin jest dla mnie doświadczeniem, które rozwija, zaskakuje, lecz niekiedy jest też trudem i wywołuje spore zmęczenie. To niesamowita okazja do poznawania tych konkretnych dzieci, ich potrzeb, talentów, temperamentów, odkrywania w jaki sposób z nimi rozmawiać, rozumieć je czy po prostu przebywać z nimi. To przygoda! Dobrze pamiętam ten moment, gdy po kilku godzinach opieki nad dziećmi czułam, że niesamowicie przy nich odpoczęłam, uspokoiłam się i zregenerowałam siły. Wiedziałam, że była to niesamowita Boża łaska.  

Szczególnie lubię dzielić się z dziećmi moimi talentami i umiejętnościami. Radością było dla mnie przygotowywanie z nimi prostych potraw. Bliską mi przestrzenią jest organizacja procesji z darami podczas wspólnotowych Eucharystii. Na początku towarzyszyło mi wiele obaw czy potrafię zaangażować w to działanie dzieci. Teraz jednak bardzo cieszy mnie, iż wiele z nich pragnie uczestniczyć w procesji. Dziękuję im za to :) Zaangażowanie dziewczynek w taniec w procesji jest bardzo rozwijające, gdyż wymaga ode mnie uczenia się zupełnie innego podejścia niż to, które stosowałam wobec dorosłych i zmiany kroków do tańców.