Projekt-bez-tytuu-2.jpg - 101,04 kB

 

Magda

Kiedy zastanawiałam się, jak przelać moje myśli na papier, z pomocą przyszło mi wspomnienie mojego domu rodzinnego i odkrycie jak bardzo to ,,domowe’’ doświadczenie jest mi pomocne w odnalezieniu się w ,,nowej’’ rzeczywistości wspólnotowej. Moja babcia i dziadek mają dziesięcioro dzieci i w związku z tym również pokaźną liczbę młodszych i starszych wnuczek i wnuków. Często spotykamy się, by wspólnie świętować różne uroczystości, ale też i bez szczególnych okazji. Podczas takich spotkań, to starsze wnuki zajmowały się młodszymi, a rodzice mieli chwilę wytchnienia. Często rozgrywaliśmy mecze piłki nożnej, siatkówki, w których dzieci i dorośli próbowali swoich sił. Wiadomości o kolejnej cioci w stanie błogosławionym i nowonarodzonych maleństwach stawały się powszechną radością, a wieści te obiegały całą rodzinę lotem błyskawicy.

Czytaj więcej...

Agnieszka

 

Po co ci uwielbienie, jeśli nie masz trudności? Ono jest dane na czas cierpienia! Ta myśl usłyszana całkiem niedawno bardzo mnie uspokaja.

Przygotowując się do świadectwa zdałam sobie sprawę, że walka o uwielbienie jest w rzeczywistości bojem o ufność, moją ufność Bogu. To grzech szczególnie przykry, czy wręcz znienawidzony przez Niego. Zazwyczaj nie ufamy, czy trudno ufać w czasie, gdy spotykają nas rzeczy, których nie chcemy, które się nam nie podobają, wydają się za trudne.

Czytaj więcej...

Jesteśmy bowiem pielgrzymami przed twoim obliczem… (1 Krn, 15). "Wszyscy jesteśmy pielgrzymami, istotami podlegającymi przemianom’’ (z rozdział V książki "Twoje szczęście jest w tobie’’). "Przekraczanie siebie – wyzwanie do uczynienia czegoś, co wydaje się właściwe i rozsądne, a od czego stroniliśmy powodowani lękiem". Przemyślane wyjście ze "strefy bezpieczeństwa’’. Wyjazd do Taizé jest dla mnie przekraczaniem siebie. Pojechałam tam sama, nie znałam nikogo, nigdy wcześniej nie byłam tam nawet tydzień i zdecydowałam się przyjechać na miesiąc.
Czytaj więcej...

Aleksandra

Nawet widząc zakonnice obracałam się trzy razy dokoła siebie, żeby nie mieć pecha. Trzy obroty na jedną zakonnice, jak było ich cztery, też nie rezygnowałam. Uważałam to za świetną zabawę.(...)W moim przekonaniu te praktyki naprawdę nie wydawały się niebezpieczne, horoskopy, przesądy, numerologia były czymś normalnym.
Na pierwszym roku studiów trafiłam do Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego w Tarnobrzegu, tam też w grudniu 2006 roku został zorganizowany wyjazd na modlitwę o uzdrowienie. Pamiętam że perspektywa spędzenia sześciu godzin w kościele była dla mnie przerażająca, ale wytrzymałam i to nie sześć a osiem. Były momenty zwątpienia, lecz gdy wyszłam z kościoła byłam pewna „że wszystko mogę w Tym który mnie umacnia”.
Czytaj więcej...

Karol

Modlitwy, nauczania, rekolekcje pobudzają we mnie pragnienie tego co dobre. Wskazują na to, co jest wartościowe i co daje sens i smak życia, a co w dzisiejszych czasach zostało całkowicie stłamszone. Umocnieniem jest dla mnie wspólna modlitwa. Jezus obiecał, że „gdzie dwaj albo trzej zgodnie o coś proszą” On wysłuchuje.
Czytaj więcej...

Edyta

Po stopniowym otwieraniu się na modlitwę uwielbienia, zaczęłam dostrzegać, że codziennie dostaję od Boga mnóstwo darów. Owocem przynależenia do Wspólnoty jest umiejętność dostrzegania potrzeb innych ludzi oraz modlitwa w ich intencji. Ponadto Wspólnota jest dla mnie miejscem gdzie mogłam nauczyć się modlitwy tańcem.
Czytaj więcej...

Piotr

Bóg cały czas pokazuje mi moją słabość i niedoskonałość. To dzięki różnym posługom i zadaniom widzę to coraz bardziej. Jednocześnie nie potrafię wyjść z podziwu jak Duch Święty potrafi wykorzystać moją ułomność i wypełnić ją swoją mocą, działając tak jak chce i kiedy chce. Za każdym razem, gdy mogę być świadkiem Jego działania, coraz bardziej empirycznie rozumiem słowa mówiące o tym, że „wszystko jest łaską niezasłużoną”, a jedyne co się nasuwa na usta, to: „słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
Czytaj więcej...

Ula

Miałam za sobą wiele przykrych doświadczeń z przeszłości, z którymi nie dawałam sobie rady. Na pewno z "tym wszystkim" nadawałam się na terapię, ale sama nie umiała się do niej przekonać i zmobilizować. Początki były trudne, mnóstwo nowych ludzi, chcących nawiązać głębsze relacje. To tutaj odkrywałam prawdę o sobie.
Czytaj więcej...